Mrok pokoju rozświetlają wątłe płomyki świec – kobieca postać pochyla się nad okrągłym stolikiem. Coś pracowicie pisze. Jej zamyślone oczy błądzą po pociemniałych ścianach skromnego pokoju- może zastanawia się co panna Bennet ma odpowiedzieć Darcy’emu, a może pisze list – nie wiedząc czym staną się kiedyś dla potomnych te zapisane jej starannym pismem kartki.
Słychać kroki ,skrzypnęły drzwi , a kobieta szybko sprzątnęła ze stołu papiery zapisane jej równym lekko pochyłym pismem. Ten gest, nieco wstydliwy, wiele mówił o stosunku Jane do swej pracy – pisanie- to czynność tak intymna i własna, rzadko bywała przeznaczana dla obcych oczu – nawet rodziny…
Drzwi się otwierają i wbiega roześmiana Cassandra ,,Jane chodź chodź szybko. Pan Lefroy przyszedł z Jamesem na herbatkę”…
Przestrzeń słowa a przestrzeń obrazu – kiedy tka się nici wewnętrznego świata tworząc tkaninę równoległej rzeczywistości gdzie nie istnieje czas ani fizyczne ograniczenia-wiem, że karmić należy ów świat słowami-nie gotowymi obrazami.
Gdy spogląda się na kadry filmów wg Jane Austen, a potem wraca do jej oryginalnych zdań – inne otwierają się w nas uczucia inne poruszenia strun duszy – bowiem poprzez słowa naprawdę myślimy, a poprzez obraz – jedynie biernie obserwujemy…